O etyce zawodu: nauczyciel psycholog

Dostałam dzisiaj list od jednej z naszych użytkowniczek, muszę przyznać, że treść listu nie napawa optymizmem i przypuszczam, że dla niektórych może to być dość kontrowersyjne spojrzenie na aspekt etyczny pracy w szkole. Mimo tego, postanowiłam go opublikować i jestem bardzo ciekawa waszych spostrzeżeń na ten temat. Myślę sobie, że być może jeśli więcej osób widzi pracę psychologa w szkole w taki sam sposób, warto byłoby podjąć się jakiś działań, które ułatwiłyby nam życie i pozwoliły wykonywać naszą pracę w sposób, który zgodny jest z naszą etyką i sumieniem.

Odkąd prowadzę tę stronę to już nie pierwszy raz kiedy podejmujecie kwestię etyki zawodu psychologa w odniesieniu do pracy w szkole. Osobiście też miewam takie chwilę, w których czuję, że to jak jestem zmuszona pracować w szkole to bardziej karykatura pracy psychologa. A jak Wy to widzicie, może poradziłyście sobie z tym w sposób, który pomógłby innym? Jeśli tak, podzielcie się tym z nami w komentarzach.

Ostatnio koleżanka pisała na studiach referat o łamaniu etyki psychologa w pracy, więc napisałam jej o mojej pracy, gdzie czuję, że czasem łamię tę etykę. Poniżej ów tekst.
Stanowisko: Nauczyciel Psycholog.

Będąc psychologiem w szkole na pierwszym miejscu muszę być nauczycielem i wykonywać takie obowiązki, jak inni nauczyciele. Przykłady:

– muszę stać na dyżurze na korytarzu i przekrzykując ogólną wrzawę informować dzieci, że nie wolno im biegać, że mają podnieść papierek, zawiązać buta itp., a kiedy nie wykonają polecenia muszę je ukarać (wg wewnętrznej procedury np. postawić przy ścianie na określoną ilość minut, nakazać przyjście na kolejnej przerwie do gabinetu na rozmowę, zgłosić wychowawcy i ten odejmie im punkty za zachowanie itp.) Krzyczę na dzieci/do dzieci i wydaję im polecenia, daję kary. Podobnie muszę wpisywać adnotacje o negatywnym zachowaniu ucznia do zeszytu wymiany informacji z rodzicami lub dziennika.

– wszystkie spotkania i rozmowy z dziećmi muszę dokumentować w osobowych teczkach uczniów i dzienniku, które to dokumenty często przegląda Dyrektor i Wicedyrektor. Wszelkie pisma wychodzące np. do Sądu Rodzinnego, zawierające czasem intymne informacje uzyskane od dzieci muszą otrzymać pieczęć Dyrektora i pieczęć Szkoły, a tym samym czytają je sekretarki (które nieraz plotkują o dzieciach i ich rodzicach). Łamię więc obietnicę daną uczniowi o dochowaniu tajemnicy, nawet, jeśli nie dotyczy ona zagrożenia życia czy zdrowia. Jawna jest też informacja o nazwiskach dzieci, które do mnie uczęszczają, co naraża je na piętnowanie przez rówieśników (na szczęście rzadko tak bywa).

– prowadzę lekcje w zastępstwie nauczyciela i realizuje materiał dydaktyczny z danego przedmiotu nie posiadając przygotowania. Np. uczę pierwszoklasistę literki D. Kiedy dziecko odmawia nauki czy wykonania polecenia nie dociekam wtedy czemu, nie zważam na podłoże rodzinne itp., tylko prowadzę nadal lekcję.  Prowadzę lekcje przyrody, historii, na których się nie znam lub religii. Jestem ateistką.

– jestem zatrudniona na zastępstwo jako wychowawca świetlicy. Podczas sytuacji konfliktowych między dziećmi nie mam możliwości zajęcia się problemem właściwie, bo pozostałe –dziesiat dzieci też wymaga opieki w tym samym momencie. Pozwalam „grzecznym” dzieciom na więcej niż tym, które sprawiają problemy, co jest bardzo niesprawiedliwe. Ale to jedyny sposób, żeby zagospodarować czas i zachować bezpieczeństwo przy dużej liczbie dzieci.

– Nauczyciele przyprowadzają ucznia i mówią mu „za karę idziesz do gabinetu psychologa”, wstawiają go do gabinetu i mówią do mnie „zrób z nim porządek”. Staram się robić, to co powinnam, ale uczeń już przychodzi z negatywnym nastawieniem. Pracując od 4 lat w jednej placówce i niektórym nauczycielom już wytłumaczyłam na czym polega moja praca, ale niektórzy niestety nadal mną straszą. Często zamiast oparciem dla dziecka o skomplikowanej sytuacji jestem postrachem.

– Mam umówione indywidualne spotkania z dziećmi, zazwyczaj 1 raz w tygodniu. Bardzo często tuż przed zajęciami okazuje się, że muszę iść na zastępstwo i dziecko przychodzi, a drzwi są zamknięte i nie ma informacji dlaczego. Nie mam możliwości przekazania mu informacji, że mnie nie będzie. Gdy jest to pierwszoklasista, który przychodzi sam, to nawet napisanie informacji na drzwiach nie załatwi sprawy, bo nie umie jeszcze czytać. Umawiam się czasem z dziećmi, że gdy wisi na drzwiach konkretny obrazek, to znaczy, że mnie nie ma i mają iść zaczekać w świetlicy szkolnej. Jednak często dziecko i tak się gubi, albo informację  z drzwi odklei jakiś „dowcipny” szóstoklasista.

– Gdy prowadzę zajęcia indywidualne, do gabinetu wchodzą nauczyciele, dzieci, Dyrekcja i oczekują załatwiania swoich, pilnych spraw, nie mogę odmówić. Często muszę odebrać telefon. To nie jest w porządku wobec dziecka, z którym mam zajęcia, bo to powinien być czas dla niego. Przeszkadza to szczególnie, kiedy udało się zbudować odpowiednią atmosferę zaufania i dziecko mówi o sprawach dla siebie trudnych.

Podsumowując, jako nauczyciel psycholog często bez mojej zgody i wiedzy jestem oddelegowywana do różnych obowiązków, które stoją w sprzeczności z etyką psychologa. Część rzeczy udało mi się zmienić i wynegocjować, ale pozostałe są wpisane w ten „podwójny” zawód. Przyznam, że czasem zwyczajnie nie podporządkowuję się poleceniom, jeśli uważam, że mój mały „klient-pacjent”, czyli uczeń na tym ucierpi i mam wtedy przechlapane.

Justyna Małas

Jestem psychologiem, na co dzień pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzicami. Prowadzę zajęcia psychoedukacyjne dla rodziców i dzieci. Więcej o mnie na stronie www.psycholog-dla-dziecka.pl

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. Ola pisze:

    To co pisze ta Pani jest standardem. Moja praca wygląda niemal identycznie i cóż, takie są realia. Ideały i zalecenia są niedostosowane do życia. Etykę, taką jak być powinna, można wprowadzać w swoim prywatnym gabinecie, ale nie w szkole publicznej. Z moich obserwacji wynika, że nawet w Poradniach, gdzie panuje inny porządek pracy, też z tą etyką bardzo często jest na bakier (np. nieujawnianie danych osobowych gdy dokumenty leżą na biurku w sekretariacie). Także to żadna kontrowersja. Smutny standard.

    • Justyna Jędrzejewska pisze:

      Tak sobie myślę, że standardy tworzymy my same i nie zgadzam się ze zgodą na te standardy i przechodzenie do porządku dziennego, gdy się ich nie akceptuje. Jeśli to komuś pasuje to niech i tak pracuje, ja osobiście staram się pracować w zgodzie z własnym sumieniem co często jest w sprzeczności ze „standardami”.

  2. Marta pisze:

    U mnie to samo. Najgorzej że dzielę gabinet z pedagogiem, nie mam osobnego gabinetu do terapii. Z zazdrością patrzę na logopedę czy terapeutę pedagogicznego, któremu nikt nie przeszkadza. Czuję się jak pedagog bis z większą odpowiedzialnością.

    • Justyna Jędrzejewska pisze:

      Ja się czuje podobnie, bo też w spokoju pracować nie mogę, ale już się przyzwyczaiłam do obrażonego wyrazu twarzy gdy mi ktoś w trakcie zajęć wtargnie a ja odmawiam bo prowadzę terapię.

  3. psycholog z sieradza pisze:

    ja pracuję na umowę zlecenie w szkole podstawowej w Sieradzu czyli nie jestem nauczycielem i co za tym idzie – plusy: nie stoję na dyżurach, nie chodzę na zastępstwa itd. ale…. mam pokój z pedagogiem, i choć atmosfera jest super, to jednak brakuje mi własnego kąta. jestem tu tylko 2 dni w tygodniu, a pedagog cały, więc tak jakby mnie nie było. nie jestem częścią grona pedagogicznego i ogólnie też mam najczęściej „coś zrobić z uczniem”, najlepiej tu i teraz, od razu. niestety…

  4. Morgana pisze:

    Pełnienie przez psychologa dyżuru jest zgodne z rozporządzeniem? W końcu specjaliści pracują 60 minut, a nie 45? U mnie w szkole psycholog, pedagog i logopeda dyżurów nie penią. A reszta spraw, które są tutaj pourszane bardzo podobna :/

    • Justyna Jędrzejewska pisze:

      Mi też dyżurów oszczędzili, ale wiem z opowieści że koleżanki muszą wychodzić w trakcie rozmowy z rodzicami bo mają dyżur. Być może to i nie zgodne z rozporządzeniem i jeśli tak się dzieje to należałoby się upomnieć o swoje prawa, bo jak same o siebie nie zadbamy to nikt o nas nie zadba.

  5. ania pisze:

    Smutna rzeczywistość – zastępstwa – normalka i to nawet po kilka w tygodniu przy 1/2 etatu, dyżury również. Brak własnego gabinetu i dzielenie go z pedagogiem jak najbardziej. Pocieszające jest to, że w większości szkół wygląda to podobnie. Ja staram się na dyżurach zagadywać do tych uczniów, z którymi ciężko się pracuje w gabinecie – atmosfera na przerwie jest nieco mniej napięta i oficjalna. Zauważyłam, że po jakimś czasie przynosi to efekty w postaci mniejszego oporu dziecka wobec wizyty w gabinecie. Natomiast na lekcjach zastępczych realizuje tematy profilaktyczne – zawsze mam przygotowanych w zanadrzu kilkanaście scenariuszy i w razie czego biorę jeden z nich i prowadzę normalną lekcję. A zapis w dzienniku tez jest ważny, bo realizuje się profilaktykę! 🙂 co do dokumentacji, danych osobowych niestety mam ten sam dylemat, co wypowiadające się poprzedniczki.

  6. mamaika pisze:

    Dzien dobry, co prawda moje pytanie nie miesci sie dokladnie w temacie, aczkolwiek chcialabym wiedziec jak sie pani zapatruje na taka sytuacje: Psychologiem szkolnym jest mama kolegi z klasy dziecka z „problemem”, czy jako rodzic rodzic tego dziecka powinnam ufac, ze psycholog bedzie postepowala etycznie, czy jednak zadbac za wczasu o komfort dziecka przychodzacego po pomoc?

    • iza pisze:

      ja mam podobnie, wysyłana jestem na zastępstwa
      dzielę gabinet z pedagogiem który wtrąca się w rozmowy
      z zawodu „psycholog” pozostała już tylko nazwa
      poza tym w wielu szkołach zatrudnia się na to stanowisko nauczycieli po kursach często online

  7. Agnieszka pisze:

    Jestem rodzicem ucznia szkoły podstawowej. Dzisiaj dostałam na librusie wiadomość, prawdopodobnie skierowaną do wszystkich rodziców, od psychologa szkolnego, że będzie on pracował w przyszłym roku prywatnie, czytaj: trzeba zapłacić, a także w czasie wakacji w swoim gabinecie w szkole. Jestem zbulwersowana. Mam wątpliwości, czy to etyczne i zgodne z prawem?

    • Justyna Małas pisze:

      Witam, Pani Agnieszko, praca psychologa w szkole i prowadzenie prywatnego gabinetu jest jak najbardziej zgodne z prawem, wielu psychologów szkolnych tak dorabia, a dla niektórych kilka godzin w szkole to praca dodatkowa. Podobnie jak nauczyciele który prowadzą korepetycje. Jeśli otrzymana dziś wiadomość tak Panią niepokoi proszę się dopytać dyrektora szkoły o co chodzi – być może szkoła nie będzie miała etatu psychologa od następnego roku, być może dyrekcja i rada rodziców zauważyła potrzebę zwiększenia ilości godzin pracy psychologa, a organ prowadzący szkołę się nie zgodził na zwiększenie etatu i psycholog proponuję możliwość skorzystania z dodatkowych godzin odpłatnie. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją więc tylko gdybam.

  8. Psycholog pisze:

    Nauczyciel psycholog jest i nauczycielem, i psychologiem. Opisane konflikty wynikają z niezrozumienia (niezdiagnozowania?) konkretnej roli zawodowej, w której występujesz w danej chwili. Jako nauczyciel masz obowiązki z art. 6 Karty Nauczyciela – wypełniania funkcji edukacyjnej, wychowawczej i opiekuńczej, wspierania innych nauczycieli, pracy zespołowej, podlegasz kierownictwu dyrektora i koordynacji pracy wychowawczej. Stąd zastępstwa, interwencje wychowawcze, dyżury na korytarzu, pytania o sprawy wychowawcze. Nauczyciel nie ma krzyczeć na dzieci. O „karach” porozmawiaj na Radzie Pedagogicznej, zaproponuj inne, skuteczniejsze rozwiązania – czy to źle, że dzieciom wyznacza się granice? Tajemnica z ustawy o zawodzie psychologa obowiązuje podczas wykonywania czynności zawodowych psychologa, a nie czynności nauczyciela – „wychowanie” to funkcja nauczyciela, a nie psychologa, a nauczyciele pracują zespołowo.
    Czym innym jest natomiast udzielanie pomocy psychologiczno-pedagogicznej, wg rozporządzenia jest ona dobrowolna, wymaga więc zgody. Tajemnica z ustawy o zawodzie psychologa obowiązuje podczas wykonywania zawodu psychologa (opiniowanie, diagnozowanie, orzekanie, oddziaływanie psychologiczne), a nie podczas wykonywania zawodu nauczyciela (wychowywanie, profilaktyka wychowawcza, edukacja, opieka). Sama ustawa o zawodzie psychologa stanowi że tajemnica nie obowiązuje, gdy „tak stanowią ustawy”, ustawą jest również Karta Nauczyciela, a w niej art. 6. Ustawą jest również ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich (każdy, kto zauważył objawy demoralizacji ma obowiązek zawiadomić szkołę), ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (każdy, kto w związku z czynnościami zawodowymi powziął wiadomość, ma obowiązek zawiadomić…). Dyrektor ma prawo, a wręcz obowiązek nadzorować każdego nauczyciela, zatem również nauczyciela psychologa w ramach działań wychowawczych i koordynować działania wychowawcze wszystkich nauczycieli, którzy mają obowiązek pracować zespołowo i wspierać się nawzajem. Psycholog wykonuje swój zawód samodzielnie – to prawda, w zakresie w jakim nie jest w roli nauczyciela.
    Owszem, czasem występują sytuacje konfliktu ról, ale jest ich zdecydowanie mniej. Zazwyczaj dotyczą treści indywidualnych rozmów o charakterze wychowawczym, ale tu można na początku rozmowy poinformować ucznia, że pewne rzeczy zachowasz dla siebie, a o pewnych – być może – będziesz zobowiązana porozmawiać z innymi nauczycielami i być może rodzicami – w zależności od tego, co konkretnie usłyszysz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *