Wychowanie

Bo z buntem mi do twarzy

Nastolatek to już nie dziecko, ale jeszcze nie dorosły. Ta faza przejściowa, zwana w języku psychologów adolescencją, bywa bardzo trudnym okresem w życiu dzieci i rodziców.

Najczęstszym błędem rodziców w tym czasie, są próby przekonania swoich dzieci, że nie są jeszcze dorosłe. W fazie przekory, nastolatek zrobi wszystko by udowodnić rodzicom jak bardzo są w błędzie. A to najczęściej prowadzi do wielkiej wojny pokoleniowej, spektakularnych kłótni, trzaskania drzwiami, ryzykownych doświadczeń i bolesnych słów, których obie strony później żałują itd.

Młodszym się ustępuje

Na szczęście temu wszystkiemu w pewnym zakresie można zapobiec. Po pierwsze warto przypomnieć sobie o starych zasadach, które wpajali nam nasi rodzice najczęściej w odniesieniu do młodszego rodzeństwa: „ustąp mu on jest młodszy”.

Nierozsądnym jest aby odpowiedzialność za przebieg dyskusji zrzucać na zagubionego, kontrolowanego przez burzę hormonów wyrostka. W rozmowie ze zbuntowanym nastolatkiem niewiele trzeba żeby rozkręcić awanturę, dlatego czasem lepiej ustąpić zawczasu. Warto pamiętać, że w takiej kłótni nic nie zyskamy przekonując do swoich racji. Poczucie bycia ważnym i wysłuchanym, bez oceniania czy moralizowania, to wszystko czego młody człowiek potrzebuje.

Nadmierna kontrola

Co jest zabronione zyskuje na atrakcyjności. Nadmierna kontrola, na którą w pierwszej kolejności rodzice starają się koncentrować swoje działania wychowawcze, gdy zauważają że ich dzieci przestają być dziećmi, nie jest dobrym rozwiązaniem by zapobiec ryzykownym eksperymentom. Za to miła, otwarta rozmowa w partnerskim tonie o zagrożeniach i konsekwencjach, może zaprocentować, gdy nadarzy się okazja do testowania swoich granic.

W rozmowie z nastolatkiem nigdy:

  1. Nie mów „nie bo nie”. Jeśli nie zgadzasz się na późny powrót do domu wyjaśnij dlaczego (np. bo się martwisz, troszczysz, kochasz), ale nigdy nie przerywaj rozmowy kategorycznym tonem, lepiej postaraj się znaleźć jakiś kompromis.
  2. Nie mów podniesionym głosem. To ty modelujesz ton rozmowy, a krzykiem i groźbami możesz tylko rozniecić kłótnie.
  3. Nie mów „ty nigdy” lub „ty zawsze” – te sformułowania zwykle są niesprawiedliwe i nieprecyzyjne, a zawsze wywołują złość.
  4.  Nie oskarżaj. Jeśli chcesz zapobiec przyszłym błędom wskazuj rozwiązania, a nie koncentruj się na konsekwencjach.

bunt-i-zlosc

 

 

 

Jestem psychologiem, pracuję z dziećmi, młodzieżą i rodzicami. Od 2013 roku prowadzę stronę www.psychologszkolny.pl

One Comment

  • Ewelina

    Pani Justyno, czy rodzic nie ma prawa do własnych emocji? Dzieci uczą się emocji nie tylko przez suche nazywanie, ale też obserwację. Jeśli doradza Pani pozwalanie dziecku na złość, a zabrania tego dorosłemu to czy nie wybrzmiewa tu istotny dysonans? Rodzic nie może podnieść głosu? Przecież to objaw emocji.
    Zupełnie się nie zgodzę, że trzeba sobie zabraniać okazywania emocji. Trzeba umieć je kontrolować, ale NADE WSZYSTKO trzeba umieć powiedzieć „Zezłościłam się i krzyczałam, bo… i przykro mi. ” I jeszcze zacytuję zdanie z infografiki: „Pozwól mi na popełnianie własnych błędów”.

    Rodzic jest człowiekiem, a nie robotem. Nie ma wieku, od którego emocje są zakazane.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: